[się iFoci] Ajfonowy niezbędnik fotograficzny - 01 - Lo - Mob.
Witajcie.
Jak pewnie wiecie, kilka miesięcy temu włączyłem się w nurt Ajfonografii i rozpocząłem prowadzenie fotobloga ze zdjęciami z iPhone'a. Nie jestem w stanie, co prawda, zrealizować swojego początkowego założenia o robieniu jednego zdjęcia dziennie, opublikowałem jednak do tej pory około stu. Od marca, gdy pierwszy wpis ujrzał światło dzienne, do końca sierpnia, blog subskrybowało ponad pięćset osób. Pewien znajomy blogger od kilkunastu tygodni powtarza: napisz poradnik, napisz poradnik, napisz poradnik. A ja odpowiadałem: później, później, później. Dłużej nie będę się wykręcał.
Lo-mob kusi mnogością stylowych efektów, nie jest drogi, ma też opinię programu działającego szybko i stabilnie nawet na najstarszych modelach iPhone. Co jest magicznego w robieniu zdjęć iPhonem? Z technicznego punktu widzenia nic. Maleńki sensor, zupełny brak ustawień ręcznych, dla wielu już te dwa powody są wystarczająco mocne, by zdyskwalifikować iPhone jako urządzenie, którym można wykonywać fotografie. Szczególnie te "artystyczne". Tymczasem właśnie ograniczenia narzędzia wyniosły Ajfonografię do mian zauważalnego i znaczącego nurtu. Dość przypomnieć, że drugą, a może i trzecią młodość przeżywają aparaty takie jak Diana, Holga, Polaroid, a także stare lustrzanki radzieckie. A przecież o tych aparatach można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że umożliwiają wykonanie zdjęć o wysokim poziomie technicznym. Ajfony doskonale wpisują się do kategorii cyfrowej Lomografii. Kiepski, najczęściej plastikowy obiektyw powodował "przeciekanie" światła i winietowanie. Stała prędkość migawki owocowała niedoświetlonymi lub zaświetlonymi zdjęciami. Tani plastik rysował taśmę powodując zacięcia i zadrapania. Dodajmy do tego plamy i lomografia gotowa.
Obiektyw Ajfona to odpowiednik 37mm w tradycyjnej fotografii 35mm. Jest to dosyć uniwersalna ogniskowa. Ajfon nie ma automatycznego ustawiania ostrości ( w modelach od 3 GS można ustawić ostrość do odległości 2 cm od obiektywu). Ostrość jest ustawiona na obiekty w odległości od półtora metra przez aparatem po nieskończoność. Przesłona jest na stałe otwarta na wartości 2,8. Czułość ISO regulowana jest przez automatykę aparatu, użytkownicy raportują wartości pomiędzy 70 a 1000, ta wysoka wartość powoduje bardzo wysoką ziarnistość. Apple nie pochwaliło się specyfikacją czasów otwarcia migawki. W jednych źródłach znalazłem 1/5, w innych 1/10, na moje oko powiedziałbym, że to jest raczej 1/15.
Zaznaczam, że podaje tutaj specyfikację aparatu w starszych Ajfonach. W modelu Czwartym pojawił się zupełnie nowy moduł, o znacznie lepszych parametrach. Nie miałem go jeszcze w rękach ( wrzesień 2010), nie byłem w stanie więc obadać. Różnice pomiędzy modelami 2G,3G, a 3GS są natomiast niewielkie i można je spokojnie uogólnić. Dosyć o technikaliach. Wystarczy powiedzieć, że zdjęcia produkowane przez iPhone są nieostre, często poruszone, o niezbyt wysokiej ilości szczegółów, o słabej rozpiętości tonalnej. Nic dziwnego, że pojawiły się aplikacje, które cyfrowe niedoskonałości upodobnią do niedoskonałości starych aparatów analogowych. Stąd właśnie bierze się filozofia działania programów takich jak Lo-Mob. Oferuje on całą gamę stylizacji. Ze zdjęcia wczytanego do programu z naszego ajfonowego zbioru możemy zrobić stylizację na kilka rodzajów fotografii czarno-białej, dołożyć zniszczone i zalane ramki, nieostrość, winietę i zmodyfikować kolorystykę.
Oraz przerobić na kilka rodzajów Polaroida. Tę funkcję w Lo-mob lubię najbardziej. Do tej pory jednak program miał poważną wadę, po nałożeniu ramki i efektów na zdjęcie, co powodowało zmianę kompozycji, nie można było przekadrować zdjęcia i dopasować do ramki. To obecnie uległo zmianie.
Obraz pod ramką można powiększać i swobodnie przesuwać w dowolnym kierunku. Brak możliwości kadrowania po nałożeniu efektu był największą wadą tego programu. Gdy programiści dołożyli tę opcję, stała się ona, moim zdaniem, ogromną zaletą Lo-mob.
Obraz pod ramką można powiększać i swobodnie przesuwać w dowolnym kierunku. Brak możliwości kadrowania po nałożeniu efektu był największą wadą tego programu. Gdy programiści dołożyli tę opcję, stała się ona, moim zdaniem, ogromną zaletą Lo-mob.
Przyjrzyjmy się jak to działa. Jedno zdjęcie i jeden efekt, tak na próbę:
Wybrałem z listy jeden z kilku stylów Polaroida, oto jak program domyślnie nałożył ramkę i efekt.
Mogę je przekadrować:
Lub powiększyć:
O ile więc do tej pory musieliśmy zapamiętać, w jaki sposób dany filtr zmienia kadr i uwzględniać to podczas robienia zdjęcia, teraz możemy zadbać o kompozycję bez zmartwienia, że wybrany efekt nam ją zmieni i nic z tym nie można zrobić.
Mamy też możliwość wyłączenia bądź aktywacji poszczególnych elementów przetwarzających obraz: ramki, aplikowanego efektu, rozmycia i winiety.
Zachęcam do przejrzenia na Flickrze zdjęć zrobionych za pomocą aplikacji Lo-mob. Tutaj tylko kilka z możliwych efektów końcowych:
Czy mam kontynuować ten "poradnik"? Co myślicie?
p.s. Tekst i ilustracje objęte są prawem autorskim. Z wyjątkiem materiałów reklamowych firmy Aestesis, która wydaje program LO-mob, wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa. Jakiekolwiek kopiowanie tekstów i ilustracji, we fragmentach lub całości, tylko po uprzednim kontakcie ze mną.